Dnia 23 maja br. w Filii
nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Pabianicach odbyło się 30
spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki dla dzieci, na którym
„odliczyło się” sześcioro z naszej klubowej „dzieciarni”,
4 : 2 – z przewagą dziewczyn, oraz bibliotekarka ze Szkoły
Podstawowej nr 14. Rozmawialiśmy o książce p. Renaty Opala, pt.
„Dzienniczek zakręconej nastolatki”.
Autorka z zawodu jest
lekarzem i dlatego, zapewne, umieściła w swojej książce przypadek
chorej na nowotwór, porzuconej przez rodziców, małej dziewczynki.
Wprawdzie narratorką, piszącą w książce swój pamiętnik, nie
jest chora Marysia - „Mysia”, tylko pochodząca z jak najbardziej
normalnego, zupełnie zwyczajnego, kochającego domu, Joasia,
uczennica szkoły podstawowej, ale ponieważ ich drogi w pewnym
momencie łączą się, więc Mysia jest jedną z głównych postaci
występujących w opowieści p. Opala.
Klubowe dzieciaki
stwierdziły, że pierwszy raz czytały książkę, w której tak
otwarcie i dokładnie opisana jest bardzo poważna, ciężka choroba.
I, ponieważ temat był poważny i trudny, więc i nasze klubowe
spotkanie czas jakiś podążało w tymże kierunku, co oznacza, że
rozmawialiśmy o chorobie i śmierci. Dzieci z DKK opowiadały o
swoich bliskich, którzy zachorowali i odeszli, przeważnie chodziło
o babcie, dziadków lub ciocie, ale w jednym przypadku o mamę naszej
klubowiczki.
Trudny był ten „klub
książki”, ale na szczęście okazało się, że dzieci podeszły
do tego naprawdę ciężkiego tematu, bardzo zdroworozsądkowo i
oprócz niego wychwyciły w książce sytuacje całkiem zabawne, więc
klubowe spotkanie nie było li tylko smutne i łzawe.
Znakomita większość
naszych młodych klubowiczów naprawdę bardzo się starała, by
majowy DKK był udany i jestem im za to bardzo wdzięczna. Co do
pozostałych, no cóż może życie sprawi, że zaczną patrzeć i...
widzieć, słuchać i... słyszeć, oraz nauczą się, choć odrobiny
szacunku dla innych, bo ten właśnie „książkowy klub” pokazał,
jak bardzo niektóre dzieciaki są, nie dziecinne, bo takie w tym
wieku mogą i powinny być, ale płytkie, egoistyczne, czym beztrosko
sprawiają przykrość innym. I naprawdę nie chodzi o to, że na
spotkaniu DKK miało być, ze względu na temat „przerabianej” na
nim książki, ponuro, płaczliwie, z namaszczeniem i „koturnowo”,
ale jednak, choćby z szacunku dla uczuć innych, na nim obecnych,
nieco bardziej taktownie. Dlatego cieszę się bardzo, że jednak
większość klubowych dzieciaków potrafiła, odpowiednio, się
zachować i tylko dzięki temu można majowy klub książki zaliczyć
do, w miarę, udanych, choć doprawdy trudno było „zagłuszyć”
negatywne zachowanie niektórych klubowiczów, choć pozostali i,
oczywiście, my, z panią z biblioteki szkolnej, bardzo staraliśmy
się, by mimo wszystko, nie trzeba było spisać go na straty.
Może na następnym
spotkaniu DKK dla „małych ludzi”, na które umówiliśmy się 6
czerwca, jak zwykle o g. 15.00, nie będzie aż tak dużej
„rozpiętości” w zachowaniach klubowiczów, a przez będzie ono
bardziej udane. Na tym ostatnim, przed wakacjami, spotkaniu klubu
mamy zamiar porozmawiać o powieści Kelly McKain, pt. „Magiczna
przemiana”.



