Dyskusyjne Kluby Książki to projekt adresowany do czytelników korzystających z bibliotek publicznych. Oparty jest na założeniu, że potrzebne są miejsca, w których można rozmawiać o wspólnie czytanych książkach, oraz że nie trzeba być krytykiem, by czerpać przyjemność z dyskutowania o literaturze.
Celem Klubów jest także ożywienie środowisk skupionych wokół bibliotek oraz zachęcenie samych bibliotekarzy do aktywnego promowania mody na czytanie.
Dyskusyjny Klub Książki to miejsce, w którym rozmawia się o książkach, wymienia literackie poglądy i konfrontuje gusta. Bo rozmowa jest przedłużeniem przyjemności lektury.
Uczestnictwo w Klubie jest bezpłatne, a organizatorzy zapewniają ciekawą lekturę i miłą atmosferę.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą - dla dorosłych. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą - dla dorosłych. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 listopada 2012

Filia 2 - DKK dla dorosłych

Dnia 24 października br. w Filii nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Pabianicach odbyło się 35 spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki dla dorosłych, w którym udział wzięło dwanaście osób.
Rozmawialiśmy o książce p. Hanny Kowalewskiej - „Góra śpiących węży”.
W czerwcu 2010 r. „przerobiliśmy” powieść p. Hanny - „Tego lata w Zawrociu”, która bardzo się naszym klubowiczom podobała, zaś w październiku tegoż samego roku mieliśmy zaszczyt i przyjemność gościć sympatyczną pisarkę w naszej bibliotece.
„Góra śpiących węży”, to drugi tom „Zawrociowej” sagi, a ponieważ, jak już wspomniałam, pierwsza część bardzo przypadła do gustu naszym klubowiczom, prosili o kontynuowanie tego cyklu powieści p. Kowalewskiej na spotkaniach ich klubu książki. I stąd taki właśnie wybór klubowej lektury. Tyle, że niestety przy okazji tegoż tytułu spotkał nas leciutki zawód. Już wyjaśniam dlaczego... Otóż wszyscy nasi klubowicze, jakkolwiek cieszyli się z ponownego spotkania z bohaterami książek o Zawrociu, to jednak nie omieszkali, trzeźwo i rzeczowo oceniając sytuację, wyrazić swojej krytycznej, nt. drugiej części „Zawrociowej” historii, opinii. Krytyka zaś wzięła się stąd, że druga z cyklu powieść o Zawrociu podobała się klubowiczom zdecydowanie mniej, niż pierwsza. Zgodnie uznali, że choć dwa razy obszerniejsza od tomu pierwszego, „zawiera w sobie daleko mniej treści, a za to solidną porcję „lania wody”, która, jak to woda, niewiele wartościowych „esencji” wnosi do akcji w książce”.
Oczywiście, z sympatii dla, naprawdę uroczej, osoby autorki i, do dziś bardzo ciepło wspominanego pierwszego tomu sagi o Zawrociu, krytyczne słowa, które padły na październikowym DKK pod adresem „Góry śpiących węży” nie były zbyt srogie czy złośliwe, ale nie zawierały także zachwytu, który do dziś towarzyszy wspomnieniom lektury „Tego lata w Zawrociu”.
Mimo, że „śpiące węże” niespecjalnie przypadły do gustu naszym klubowiczom, omówiliśmy klubową lekturę szczegółowo i bardzo profesjonalnie, jako że osoby należące do książkowego klubu, to wyrobieni czytelnicy i nawet, jeśli książka nie zyskuje ich aprobaty (o zachwycie nie wspominając) podchodzą do rozmowy o niej poważnie, choć starają się zawsze, by ta rozmowa była przy „okazji” lekka i dowcipna. I tym razem ta „recepta na sukces” także się sprawdziła, a książkowy klub dla „dużych ludzi” był, jak zawsze zresztą, miły, żywiołowy i uroczo rozgadany.
W związku z czym mam nadzieję, że i kolejne spotkanie DKK dla dorosłych będzie równie udane.
Umówiliśmy się na nie 28 listopada, jak zwykle o g. 17.00 (nieważny „Teleexpress” i in.), a na klubowy „warsztat” weźmiemy wtedy powieść Harlana Cobena - „Obiecaj mi”













czwartek, 25 października 2012

Filia 2 - DKK dla dorosłych

Dnia 26 września br. w Filii nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Pabianicach odbyło się 34 spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki dla dorosłych, w którym udział wzięło dwunastu klubowiczów.
Rozmawialiśmy o dwóch, „zadanych” do przeczytania przez wakacje, książkach – Elizabeth Gilbert - „Ludzie z wysp” oraz Ali Shaw - „Dziewczyna o szklanych stopach”.
Pierwsza powieść, autorki, najbardziej znanej z przeniesionej na ekran, z Julią Roberts w roli głównej, książki „Jedz, módl się, kochaj”, zdecydowanie nie podobała się naszym klubowiczom, a to ze względu na sposób narracji zastosowany przez autorkę, który wydał się naszym klubowiczom
„nudny, ciężkostrawny i zupełnie niewciągający” oraz na tematykę książki, która teoretycznie miała być „historią o losach dwóch zwaśnionych rodów, „doprawioną” sosem miłości” (czyli „Romeo i Julia” wiecznie żywi!), a zawiera w sobie li tylko „długie i nader szczegółowe opisy hodowli i obyczajów krabów, co dla nikogo po prostu nie może być na tyle interesujące, by po ten tytuł sięgnąć”. Także żaden z bohaterów tejże opowieści nie zyskał sympatii naszych klubowiczów i szczerze mówiąc wcale mnie to nie dziwi.
Jeśli zaś chodzi o drugą z omawianych powieści, czyli o „Dziewczynę o szklanych stopach”, to wprawdzie także nie zauroczyła naszych klubowiczów, ale w porównaniu z książką Elizabeth Gilbert i tak wysunęła się na prowadzenie w klubowej dyskusji, co w praktyce oznacza, że poświęciliśmy jej omawianiu więcej czasu i... zainteresowania. Wprawdzie i ta powieść nie zachwyciła naszych klubowiczów, ale przynajmniej na tyle zdołała ich zaciekawić, że bez specjalnych oporów przeczytali ją całą, by dowiedzieć się jakie zakończenie zaplanowała autorka i czy dobrze je odgadli. I chociaż większość osób obecnych na wrześniowym DKK chciała innego zakończenia tej, jak ją reklamuje na okładce wydawca, „love story”, to i tak uznali ją za „całkiem interesujący i nietuzinkowy, oryginalny pomysł na opowiedzenie, niby całkiem banalnej historii dwojga młodych ludzi”
Szkoda, że nie udało nam się trafniej dobrać klubowych lektur, ale może bardziej udana będzie kolejna, tym razem powieść znanej i lubianej przez naszych klubowiczów, polskiej autorki p. Hanny Kowalewskiej - „Góra śpiących węży”, o której porozmawiamy na, umówionym na 24 października o g. 17.00, spotkaniu DKK dla dorosłych.
Myślę, że nadzieja na przychylność naszych klubowiczów dla tego tytułu nie jest całkowicie bezpodstawna, z uwagi na fakt, że książki p. Kowalewskiej i sama pisarka, którą mieliśmy zaszczyt gościć w naszej bibliotece w październiku 2010 r., są ogromnie lubiani przez naszych klubowiczów.





środa, 4 lipca 2012

Filia 2 - DKK dla dorosłych

Dnia 27 czerwca br. w Filii nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Pabianicach odbyło się 33 spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki dla dorosłych, na którym gościłyśmy czternaście pań.
Rozmawiałyśmy o książce Marcii Willett - „Letni domek”, której lekturę „zleciło” nam Wydawnictwo Replika. Oczywiście nie byliśmy jedynym klubem książki, który miał „zadane” przeczytanie tego tytułu, także Dyskusyjne Kluby Książki, działające przy Miejskiej Bibliotece Publicznej oraz przy Filii nr 4 MBP, miały „za zadanie” zapoznać się z nią.
Nie wiem, czy klubowiczom z tamtych DKK, powieść Marcii Willett przypadła do gustu czy nie, ale naszym, niestety, w znakomitej większości, niespecjalnie się podobała. Już wyjaśniam dlaczego – otóż klubowe panie, obecne na czerwcowym spotkaniu, tłumaczyły fakt, że „Letni domek” raczej nie wzbudził ich zachwytu, m. in. tym, że „jak na powieść romantyczną, zbyt mało tam romantyczności, a jeśli chodzi o powieść obyczajową, to, jak na polskie realia, zbyt dziwna panuje tam atmosfera i zupełnie niezrozumiałe układy domowo – rodzinne”.
Poza tym gros klubowiczek nie podobało się tłumaczenie książki, uznały je bowiem „za nudne, niewciągające i męczące dla czytelnika”. To stwierdzenie jest, jak najbardziej jasne i przejrzyste, bo wiadomo przecież powszechnie, że tłumacz musi książkę napisać niejako od nowa, zaś NAPRAWDĘ DOBRY tłumacz potrafi tak „pokierować” przekładem, że z niekoniecznie rewelacyjnego tekstu stworzy frapującą opowieść, wciągającą czytelnika w fajnie i ciekawie wykreowany (właśnie podczas tegoż tłumaczenia) świat, a w tym przypadku, przynajmniej zdaniem naszych klubowych pań, „zdecydowanie tego magicznego czegoś - zabrakło”.
Książka Marcii Willett nie jest zresztą, broń Boże, pod względem tłumaczenia (rzeczywiście raczej kiepskiej jakości) odosobniona, przykładem pierwszym z brzegu może być choćby, naprawdę nieciekawie przetłumaczona, powieść znanego i bardzo przez czytelników lubianego, nieżyjącego już, niestety, angielskiego pisarza Alistaira MacLeana, pt. „Złote Wrota” (celowo nie podaję nazwiska tłumacza, bo co bardziej dociekliwe osoby mogą do tej informacji dotrzeć same, jeśli oczywiście będą chciały). Książki MacLeana zna właściwie większość czytelników, w latach 80 – tych świeżo minionego XX wieku był zresztą jednym z najpopularniejszych autorów obcojęzycznych wydawanych w Polsce i ogromna rzesza odbiorców jego twórczości do tej pory uważa, że monopol na tłumaczenie książek MacLeana ma Robert Ginalski, który genialnie potrafił wczuć się w klimat powieści znanego Anglika i przetłumaczyć je tak, że w czasie lektury czytelnik spokojnie mógł zapomnieć o jedzeniu i był stracony dla świata, dopóki danej książki nie doczytał do końca. Przykładem na potwierdzenie naprawdę świetnego przekładu p. Ginalskiego (czasem w duecie z żoną, Grażyną) mogą być, np. „Mroczny Krzyżowiec”, „Wiedźma Morska”, „Przełęcz Złamanego Serca”, „Tabor do Vaccares” czy prawdziwe „perełki” - „Jedynym wyjściem jest śmierć” i „Złote rendez – vous”,.
Pewnie, że różnym pisarzom zdarza się „spadek formy” i nie wszystkie tytuły „wyprodukowane” przez nich są jednakowo „super – hiper” wiekopomne, ale, jak to trafnie ujęła jedna z obecnych na spotkaniu DKK klubowych pań, „dobry translator dopisze, przy tłumaczeniu tekstu (zwłaszcza, jeśli chodzi o literaturę piękną), to czego autor nie napisał, w taki sposób, że czytelnik nie ma wrażenia, że czyta słownik czy książkę popularno – naukową, ale naprawdę dobrą opowieść, która nic nie traci ze swoich walorów, a jednocześnie z przyjemnością i bezboleśnie się ją przyswaja”.
Poza tym, że nie podobało się naszym klubowiczkom tłumaczenie „Letniego domku”, nie przypadła im także do gustu „opowiedziana przez autorkę historia, jakich wiele, więc nic w niej nowatorskiego i zaskakującego nie ma, przez co cała książka stała się nudna i nużąca, do tego stopnia, że nie miało się ochoty doczytać jej do końca, który zresztą był łatwy do przewidzenia”.
Oczywiście nie wszystkie klubowe panie podeszły do książki Marcii Willett aż tak krytycznie (choć większość niestety była „na nie”), niektórym „Letni domek” się podobał i przeczytały go z niekłamaną przyjemnością, traktując tę historię na zasadzie „przerywnika” w czytaniu, jak to określiły „poważnych i trudnych w odbiorze tytułów, przerabianych na klubowych spotkaniach”.
Reasumując - nie należy, na bazie powyższego „wywodu”, wyciągać pochopnych wniosków i sądzić, że „Letni domek” jest niewartą poświęcenia uwagi, powieścią. Nic bardziej mylnego! To, co można stwierdzić z całą pewnością, to to, że jest to lekka, łatwa i, dla wielu osób, przyjemna lektura, zwłaszcza na czas leniwego, letniego odpoczynku (co zresztą sugeruje nawet sam jej tytuł). Naprawdę, czasem dobrze jest przeczytać coś, przy czym nie trzeba się wysilać i intensywnie zastanawiać, co też autor chciał przez to czy inne zdanie powiedzieć i często... nie powiedział, bo coś nie miał weny, a silił się na wysokich lotów literaturę, co mu jakoś niestety nie wyszło. Podczas lektury „Letniego domku” takich dylematów autorka czytelnikowi nie przysparza, jest to prosta, lekka opowieść na chwilę wakacyjnego relaksu i nie ma najmniejszego sensu dorabianie do niej górnolotnych ideologii, bo z pewnością, pisząc ją, Marcia Willett nie miała zamiaru i... wygórowanych ambicji stworzenia dzieła, dla wszystkich przyszłych pokoleń, tak wysublimowanego i ponadczasowego, że literacki Nobel, to, jako nagroda za owoż dzieło, zdecydowanie za mało. Można za to, z całą pewnością, zakładać się „o wszystkie pieniądze świata”, że celem pisarki było dostarczenie czytelnikom miłej, niemęczącej rozrywki i zdaniem, przynajmniej części naszego dorosłego DKK, ten zamysł Marcii Willett został uwieńczony sukcesem.
Podsumowując to czerwcowe spotkanie naszego DKK dla „ludzi dużych” można je uznać za całkiem udane, bezproblemowo, leciutko, miło i spokojnie wprowadzające w lato i wakacyjny odpoczynek. Tak też zostało potraktowane przez nasze klubowiczki, które, jak to określiły, „nie musiały się silić na trudną i wyczerpującą rozmowę o trudnej książce”, co w obliczu, ogłuszającego wręcz, upału panującego nam tego dnia niepodzielnie, byłoby po prostu „niewyobrażalnie niehumanitarne, a klubowe spotkanie stałoby się zdecydowanie mało przyjemne”, a tak, dzięki książce Marcii Willett, zostało nam to zaoszczędzone, więc już choćby dlatego, „można ten tytuł spokojnie polecić innym czytelnikom, którzy też mają ochotę na przeczytanie lekkiej, niezobowiązującej historii”.
I tym, całkiem optymistycznym, stwierdzeniem zakończyłyśmy nasze klubowe spotkanie, po czym życzyłyśmy sobie miłych, udanych, słonecznych wakacji i pożegnałyśmy się na aż trzy miesiące, bowiem na kolejne spotkanie „książkowego klubu” dla dorosłych, na którym porozmawiamy o dwóch „zadanych” do przeczytania przez wakacje, powieściach (już nie tak łatwych i lekkich, jak książka Marcii Willett) – Ali Shaw - „Dziewczyna o szklanych stopach” i Elizabeth Gilbert - „Ludzie z wysp”, umówiłyśmy się dopiero 26 września, jak zwykle o g. 17.00.






niedziela, 10 czerwca 2012

Filia 2 - DKK dla dorosłych

Dnia 30 maja br. w Filii nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Pabianicach odbyło się 32 spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki dla dorosłych, na którym gościłyśmy czternaście osób - tym razem były to same panie. Rozmawiałyśmy sobie w tym „babskim” gronie o książce „Opowieści starego Kairu”, zdobywczyni literackiej Nagrody Nobla za rok 1988, autorstwa egipskiego prozaika, zmarłego w 2006 r., Nadżiba Mahfuza.
Może nawet, w jakiś przewrotny sposób, dobrze się stało, że byłyśmy same, tzn. bez klubowych facetów (ściśle biorąc od dłuższego czasu, jednego faceta), bo dzięki temu nasza klubowa dyskusja była bardzo szczera i osobista, a w obecności choćby najbardziej zakumplowanego przedstawiciela „męskiego rodu”, raczej by taka nie była. Klubowa lektura, bowiem wywołała u naszych klubowiczek nieco mieszane uczucia i już tłumaczę dlaczego. Otóż książki o podobnej do „Opowieści starego Kairu” tematyce, na DKK kilka razy już „przerabialiśmy”, ale nie znaczy to, że można je „wrzucić do jednego worka” - każda była inna i każdą nasze klubowe panie inaczej wspominały, porównując je, na tym majowym klubie, z książką Mahfuza. Było kilka głosów krytycznych, ale większości klubowiczek „Opowieści starego Kairu” się podobały, choć niewielki dyskomfort podczas lektury odczuwały właściwie wszystkie panie, a to ze względu na specyficzny, kwiecisty, szalenie ozdobnikowy styl pisania, tak charakterystyczny dla książek autorów wywodzących się z kultury Wschodu. Ale poza tym zastrzeżeń raczej nie było, chociaż, oczywiście, gorącą dyskusję na klubie wywołał sam temat oraz postaci bohaterów książki Mahfuza, zwłaszcza, zgodnie z tamtejszą tradycją, godzących się na swoją bardzo, bardzo podrzędną rolę, kobiet, a szczególnie Aminy, żony As – Sajjid Ahmada Abd al – Dżawwada, głównego bohatera powieści. Klubowe panie bardzo żarliwie i z prawdziwą pasją dyskutowały o krzywdach, jakich doznają kobiety, przy czym, w pewnej chwili, rozmowa „podążyła” nam w nieoczekiwanym kierunku, nagle bowiem okazało się, że rozmawiamy o sytuacji... polskich kobiet, wprawdzie, na szczęście, tylko w niektórych środowiskach, ale argumenty i przykłady przedstawione przez nasze klubowiczki były bardzo trafnie dobrane a, co za tym idzie, sytuacja kobiet w naszym kraju okazała się szalenie niepokojąca i zdecydowanie nie do pozazdroszczenia. Panie podsumowały ten nieciekawy stan rzeczy: „Tradycja od pokoleń i żadnego poparcia w rodzinnym domu”.
Na szczęście ogólna konkluzja naszego spotkania była nieco bardziej optymistyczna - „Całe szczęście, że się człowiek (w domyśle kobieta, ale kobieta, to „podobno” też człowiek) tam (tj. w krajach, owszem egzotycznych, ale kobietom, łagodnie i dyplomatycznie rzecz ujmując, nie sprzyjających) nie urodził”.
W sumie, mimo powagi tematu książki Mahfuza, majowy DKK dla „dużych ludzi” był całkiem fajny i nawet wesoły, dzięki czemu pozwalam sobie mieć nadzieję, że może i następny, który umówiłyśmy sobie na 27 czerwca, jak zwykle o g. 17.00 też będzie tak udany. Celem, zaś wprowadzenia na nim wakacyjnego klimatu, porozmawiamy wtedy o książce Marci Willett - „Letni domek”. 





środa, 2 maja 2012

Filia 2 - DKK dla dorosłych

Dnia 25 kwietnia br. w Filii nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Pabianicach odbyło się 31 spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki dla dorosłych, na którym „odliczyło się” jedenaście osób.
Rozmawialiśmy o książce p. Ingi Iwasiów, pt. „Bambino”. Ta powieść opisująca losy czworga bohaterów od lat 30-tych do 80-tych XX wieku, osadzona przez autorkę głównie w Szczecinie i jego okolicach, została oceniona przez naszych klubowiczów jako „dziwna i początkowo zdecydowanie zniechęcająca”. Zgodnie stwierdzili, że przez pierwsze jej strony bardzo trudno było im się przebić i mieli „ogromną ochotę odłożyć ją i w ogóle nie czytać”, ale później zainteresowała ich i wciągnęła w opisane przez autorkę losy Uli, Ani, Janka i Marysi, przedstawiające pokolenie przedwojennych dzieci, które po wojnie, już jako osoby dorosłe, próbowały ułożyć sobie nowe, normalne i... wygodne życie, ale niestety wszyscy zostali przez to życie pokonani.
Mimo tej nieoptymistycznej wymowy powieść p. Iwasiów, naszym klubowiczom jednak się podobała, co tłumaczyli m. in. tym, że autorka wiernie i bardzo plastycznie przedstawiła lata, które oni sami przeżyli i mimo iż lekkie nie były, to czytanie o nich wywołało uczucia sentymentu i nostalgii, bo przecież były to czasy ich młodości, a za młodością wszyscy tęsknimy. Czasem zdarza się, że nie jest ona super rewelacyjna, ale na ogół czas wygładza zadry i zaciera złe wspomnienia, pamięta się rzeczy dobre, a przy tym wiemy, niestety, że młodość mija bezpowrotnie i możemy tylko za nią tęsknić i z sentymentem ją wspominać. Tak właśnie stało się na kwietniowym spotkaniu DKK dla dorosłych, po lekturze powieści p. Iwasiów. Pewnie dlatego nie było osoby, której książka zdecydowanie by się nie podobała, choć początki jej czytania, jak już wspomniałam zachęcające nie były. Najważniejsze jednak, że całość klubowego spotkania wyszła na plus i oby zawsze było tak, jak na tym kwietniowym „spędzie”.
Pożyjemy – zobaczymy, co przyniesie nam następny klub książki dla „dużych ludzi”. Spotkamy się 30 maja, jak zwykle o g. 17.00 i porozmawiamy o, nagrodzonej literackim Noblem za rok 1988, powieści Nadżiba Mahfuza „Opowieści starego Kairu”.






czwartek, 12 kwietnia 2012

Filia 2 - DKK dla dorosłych

Dnia 28 marca br. w Filii nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Pabianicach odbyło się 30 spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki dla dorosłych.
Ten marcowy klubowy „spęd” był nieco nietypowy, a to dlatego, że tym razem nie omawialiśmy książki „zadanej” do przeczytania jako klubowa lektura, a ściśle mówiąc nie omawialiśmy jednego czy dwóch tytułów, ale każdy z klubowiczów opowiadał o innej książce.
Skąd taka różnorodność i innowacja?... Ano stąd, że 27 marca to Międzynarodowy Dzień Teatru i nasz klub zadecydował by uhonorować to „teatralne święto” lekturą biografii znanych polskich aktorów oraz rozmową o tym w jakich rolach teatralnych mieli możliwość ich podziwiać.
I udało się nam sprawić, że klubowe spotkanie, mimo omawianych na nim różnorakich książek, co mogło skończyć się totalnym chaosem i zamieszaniem, było bardzo fajne i naprawdę interesujące.
Każda z dziesięciu osób obecnych na marcowym DKK opowiadała o przeczytanej przez siebie biografii polskiego aktora, a byli wśród nich tak znane, cenione osoby, jak np. p. Gustaw Holoubek, p. Witold Pyrkosz, p. Krystyna Janda, p. Tadeusz Łomnicki, p. Piotr Skrzynecki, p. Anna Dymna, p. Anna Prucnal, p. Andrzej Łapicki, p. Artur Barciś, p. Jerzy Stuhr, p. Andrzej Seweryn i wielu innych, a następnie wspólnie rozmawialiśmy o sztukach teatralnych z ich udziałem, które nasi klubowicze oglądali, czy to na deskach teatrów łódzkich, ale nie tylko, ponieważ bywali także w teatrach innych miast, czy też w teatrze TV.
Było bardzo sympatycznie, a ta nietypowa klubowa „nasiadówka”, o dziwo, udana. Następna będzie już „zwyczajna i normalna”, ponieważ spotykając się 25 kwietnia, jak zwykle o g. 17.00, porozmawiamy o książce p. Ingi Iwasiów - „Bambino”. 




Filia 2 - DKK dla dorosłych

Dnia 29 lutego br. w Filii nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Pabianicach odbyło się 29 spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki dla dorosłych, na którym gościłyśmy, wcale niepechową, liczbę 13 osób.
Rozmawialiśmy o książce Erica Frattini - „Szpiedzy papieża”. Autor tego szczegółowego, drobiazgowego, niemal analitycznego, opracowania traktującego o jednym z najbardziej efektywnie działających wywiadów świata, czyli agentach Watykanu, jest znany z podejmowania w swoich książkach trudnych tematów i osiągania doskonałych rezultatów w trakcie zbierania materiałów do nich. Tak jest i tym razem, kiedy to opisując działania ludzi w służbie głowy państwa papieskiego, dotarł do tajnych archiwów watykańskich, dokumentując działalność „szpiegów papieży” od średniowiecza po XXI wiek.
Nasi klubowicze podzielili się na dwa obozy, z których jeden, niestety zdecydowanie mniej liczebny, zachwycił się klubową lekturą, drugi natomiast był książką Erica Frattini kompletnie znudzony i znużony. Część klubu zauroczona biografiami szpiegów w służbie papieży próbowała przekonać pozostałe osoby, obecne na spotkaniu, do swojego zdania, argumentując to ogromem pracy, jaką autor zainwestował w swoją publikację oraz, ich zdaniem, naprawdę bardzo interesujące, a mało znane fakty z historii państwa watykańskiego. Z kolei druga strona w tej klubowej dyskusji, nie dając się przekonać, twierdziła że „owszem należy docenić zaangażowanie autora w opracowanie tak obszernego materiału”, ale jednocześnie uznała, że jest to książka właściwie li tylko dla osób zainteresowanych tematem, dla nich zaś ta popularnonaukowa publikacja interesująca nie była i zupełnie ich nie wciągnęła, co nie przeszkadza, że nasze klubowe spotkanie było bardzo żywiołowe i absolutnie nie nadęte, bowiem nasi klubowicze spierali się w cudny, leciutki, uroczy sposób, z dużym poczuciem humoru, co mimo powagi tematu poruszonego w książce, zmieniło jej omawianie z „pomnikowej”, co byłoby z uwagi na temat całkiem zrozumiałe, w przesympatyczną, dowcipną dyskusję, przy której wszyscy świetnie się bawiliśmy.
Zobaczymy, czy uda się nam zachować ten rewelacyjny klimat na następnym klubowym „zlocie”, który umówiliśmy sobie na 28 marca, jak zwykle o godz. 17.00, kiedy to, celem uczczenia przypadającego na 27 marca Międzynarodowego Dnia Teatru, porozmawiamy, m. in. o sztukach oglądanych przez naszych klubowiczów na deskach teatrów polskich, opierając się o przeczytane przez naszych klubowych gości biografie znanych polskich aktorów, m. in. Gustawa Holoubka, Tadeusza Łomnickiego, Anny Prucnal, Krystyny Jandy i in. aktorskich znakomitości, które zostały im rozdane na lutowym spotkaniu DKK.
To będzie bardzo nietypowe klubowe spotkanie, ale nie z takimi wyzwaniami nasi klubowicze radzili sobie doskonale, więc ja osobiście niczego się nie boję i czekam na ten marcowy „klub książki” niecierpliwie.
 





wtorek, 31 stycznia 2012

Filia 2 - DKK dla dorosłych

Dnia 18 stycznia 2012 r. w Filii nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Pabianicach odbyło się 28 spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki dla dorosłych, na którym gościłyśmy piętnaście osób.
Rozmawialiśmy o dwóch „zadanych” do przeczytania w listopadzie ub. roku, lekturach - „Bikini”, powieści p. Janusza Leona Wiśniewskiego oraz o publicystycznej książce p. Mariusza Szczygła „Gottland”.
Oba tytuły są, od momentu, kiedy się ukazały, znane i poszukiwane przez czytelników, zdobyły także pokaźną liczbę nagród oraz nominacji do tychże. Zaskarbiły sobie również, z czego bardzo się cieszę, uznanie naszych klubowiczów.
Ponieważ zdecydowaną przewagę liczebną w naszym „klubie książki” mają panie, a wszystkim, obecnym na styczniowym spotkaniu, bardziej podobała się powieść p. Wiśniewskiego, więc nikogo nie powinno dziwić, że jedyny przedstawiciel męskiego świata, który także wziął w nim udział, został przez klubowe kobiety przegłosowany. Oczywiście nie polegało to na nie dopuszczeniu naszego klubowego mężczyzny do głosu, ale po wygłoszeniu swojej opinii o obu książkach i zdecydowanemu opowiedzeniu się po stronie publicystyki p. Mariusza Szczygła, nasz klubowicz został, przez kobiecy „pierwiastek” klubu, poddany niemalże średniowiecznym ordaliom. Jako jednostka nieskłaniająca się ku sugestiom piękniejszej połowy ludzkości, wytrwał przy swoim zdaniu i mimo niejakich „uciążliwości” próbował przekonać nasze klubowe kobiety do zmiany zdania i przyznania mu racji, że lepszą, z dwóch omawianych na tym spotkaniu książek, jest publikacja p. Szczygła nt. totalitaryzmu w, już byłej, Czechosłowacji. Nie udało mu się to w najmniejszym stopniu, ale jako rasowy gentleman uznał ich racje i rozmowa potoczyła się bez dalszych „zakłóceń”.
Swoją opinię nt. klubowych lektur nasz „osobisty” klubowy mężczyzna motywował tym, że jego zdaniem powieść p. Wiśniewskiego to taka sobie banalna historyjka, hołdująca zasadzie „wszystko już było” i nie wnosząca nic, czego czytelnik nie wiedziałby z lektury innych, podobnych historii.
Natomiast zupełnie inaczej, wg opinii naszego klubowicza, rzecz się ma w odniesieniu do książki p. Szczygła, opisującej wiele spraw, które do tej pory nie były znane szerokiemu kręgowi czytelników, tak bardzo, bowiem, strzeżono ich tajemnicy.
Nasze klubowiczki z kolei, zdecydowaną większością głosów, stanęły po stronie prozy p. Wiśniewskiego, która po prostu je urzekła. Stwierdziły nawet, że, mimo iż „Bikini” liczy sobie ponad 500 stron, czytało im się tę książkę dużo szybciej i przyjemniej niż, zdecydowanie mniej obszerną, publicystykę p. Szczygła, która wg ich opinii „jest okropnie ponura i przygnębiająca”. Natomiast historię opowiedzianą piórem p. Wiśniewskiego uznały za „szalenie wciągającą, a czytało się ją niemal zachłannie”.
Tak, więc kolejny raz, okazało się, że panowie i panie różnią się bardzo, jeśli chodzi o gusta, w tym przypadku czytelnicze i nawet na spotkaniach DKK, przy odbiorze klubowej lektury, dochodzi do leciutkich konfliktów na linii kobiety – mężczyźni, kiedy to każda ze stron sporu udowadnia swoje racje i dowodzi ich słuszności, absolutnie nie przyjmując do wiadomości zmiany zdania pod wpływem aktywnej „agitacji” drugiej strony. Ale to, moim zdaniem, dobrze, bo z całą pewnością nuda, senność i zniechęcenie są od klubowiczów, jak najdalsze i dzięki temu nasz klub nie tylko w nazwie ma słowo „dyskusyjny”. Innymi słowy, można chyba spokojnie powiedzieć, że działa zgodnie z zamierzeniem i wg projektu, wymyślonego kilka lat temu przez Instytut Książki.
No i o to chodzi, o to chodzi... W związku z czym mam błogą nadzieję, że nasi klubowicze nie zniechęcą się i nadal będą mieli ochotę przychodzić na spotkania DKK.
Czy tak optymistyczne założenie będzie miało pokrycie w rzeczywistości okaże się już 29 lutego o godz. 17.00, kiedy to spotkamy się, by porozmawiać o książce Erica Frattini, pt. „Szpiedzy papieża”.