Spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki, które odbyło się 9
maja poświęcone zostało dwóm tytułom i ich autorkom. Były
to "Góra śpiących węży"
Hanny Kowalewskiej i "Proszę
bardzo" Andy Rottenberg. Na spotkanie przybyły
cztery panie – stałe bywalczynie Klubu. Z racji omawiania dwóch
powieści dyskusja przybierała momentami charakter komparatystyczny.
Pierwsza z powieści
("Góra śpiących węży" H. Kowalewskiej)
to
kontynuacja bestselleru "Tego lata w Zawrociu".
Akcja
książki rozpoczyna się, gdy bohaterka, Matylda, wraca z pełnego
letniego blasku majątku zmarłej babki do Warszawy by
zmagać
się z rodzinnymi tajemnicami i rozwikłać zagadkę swojej
przeszłości. W pamiętnikarskiej formie H. Kowalewska zawarła
uczucia i liczne refleksje głównej bohaterki. Wiele tu
apostroficznych zwrotów kierowanych przez bohaterkę do swej babki,
kobiety o silnym charakterze, która nawet po śmierci ingeruje w
losy potomków. Panie z DKK odebrały powieść jako lekką,
przyjemną i łatwą w czytaniu, a mimo to niosącą z sobą
wiele życiowej mądrości.
Druga
z książek jest po części biografią, po części pamiętnikiem.
Jej gatunek jest trudny do zdefiniowania, co daje wrażenie
pewnego nieuporządkowania i synkretyzmu. Autorka odtwarza, a
może nawet buduje historię swej, wielokulturowej rodziny w oparciu
o pozostawione przez zmarłą matkę fotografie i własne
wspomnienia. Jest to tekst bardzo osobisty, wręcz oczyszczający
i terapeutyczny. Z dużym uznaniem klubowiczek spotkała się osoba samej Andy Rottenberg - krytyka i historyka sztuki, kuratora licznych wystaw, dyrektora warszawskiej Zachęty oraz matki dążącego ku samozagładzie dziecka. Od tego właśnie problemu, a także by odpocząć od ciągłego stresu i pracy, Rottenberg uciekała w świat wspominek śladami swych przodków. Powieść dobitnie uzmysławia, że osoby rozpoznawalne i zajmujące publiczne stanowiska również przeżywają prywatne tragedie i popełniają błędy, a ich porażki stają się pożywką dla mediów. Autorka obnaża też bezradność i opieszałość polskiego wymiaru sprawiedliwości, któremu odnalezienie jej syna zajęło ponad dziesięć lat. Czytelniczki oceniły tę książkę jako ambitną, odważną i świetnie napisaną z językowego punktu widzenia.
i terapeutyczny. Z dużym uznaniem klubowiczek spotkała się osoba samej Andy Rottenberg - krytyka i historyka sztuki, kuratora licznych wystaw, dyrektora warszawskiej Zachęty oraz matki dążącego ku samozagładzie dziecka. Od tego właśnie problemu, a także by odpocząć od ciągłego stresu i pracy, Rottenberg uciekała w świat wspominek śladami swych przodków. Powieść dobitnie uzmysławia, że osoby rozpoznawalne i zajmujące publiczne stanowiska również przeżywają prywatne tragedie i popełniają błędy, a ich porażki stają się pożywką dla mediów. Autorka obnaża też bezradność i opieszałość polskiego wymiaru sprawiedliwości, któremu odnalezienie jej syna zajęło ponad dziesięć lat. Czytelniczki oceniły tę książkę jako ambitną, odważną i świetnie napisaną z językowego punktu widzenia.
Obie pozycje spotkały się z dużym zainteresowaniem pań. Ciekawe
było spostrzeżenie czytelniczek odnośnie bohaterek powieści,
których losy i postawy życiowe, tak diametralnie różne,
sprowadzić można do wspólnego mianownika, czyli problemu
nieznajomości i poszukiwań włanych korzeni oraz tożsamości.
Dorota Michel